Chęć na coś słodkiego pojawia się zarówno w sytuacjach stresowych, jak i w czasie relaksu. Nie jest to nic niezwykłego, biorąc pod uwagę, że preferencja smaku słodkiego jest naturalną cechą człowieka, obserwowaną już u noworodków.
Zdecydowana większość kobiet przyznaje, że największy problem w przestrzeganiu diety stanowią słodycze. Chęć na coś słodkiego pojawia się zarówno w sytuacjach stresowych, jak i w czasie relaksu. Nie jest to nic niezwykłego, biorąc pod uwagę, że preferencja smaku słodkiego jest naturalną cechą człowieka, obserwowaną już u noworodków.
Pierwszą substancją używaną przez naszych przodków do słodzenia już przed 10 tysiącami lat był miód. Był on później zastąpiony przez sacharozę czyli cukier, który otrzymywano początkowo z trzciny cukrowej, a obecnie głównie z buraków cukrowych. Ze względu na prosty proces produkcji i niską cenę konsumpcja cukru rafinowanego w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat zaczęła wprost lawinowo rosnąć. Według danych American Heart Association przeciętny obywatel tego kraju spożywa codziennie około 22 łyżeczek cukru (w gotowych produktach i napojach), co daje dodatkowo ponad 355 kcal. Według specjalistów ta ilość dla przeciętnej kobiety powinna być ograniczona do maksimum 6 łyżeczek czyli około 100 kcal.
Wszyscy pamiętamy słynny slogan wymyślony przez Melchiora Wańkowicza „cukier krzepi”. Niestety, choć cukier rafinowany rzeczywiście jest źródłem łatwo przyswajalnej energii, to nie dostarcza przy tym naszemu organizmowi żadnych składników odżywczych. Wysokie spożycie cukru łączy się z występowaniem wielu chorób, m.in. cukrzycy i otyłości, które w krajach zachodnich i USA osiągnęły wręcz rozmiar epidemii. Konsekwencja nadmiernego spożycia cukru jest również próchnica zębów, występująca już u małych dzieci.