Każdy z nas potrafi
ocenić, czy to co znajduje się na naszym talerzu jest zdrowe lub czy stanowi zagrożenie dla naszej figury. Mimo, że bez najmniejszego problemu potrafimy dokonać wyboru między takimi rodzajami posiłków, trudności często pojawiają się w chwili, gdy pozornie zdrowy posiłek okazuje się zupełnie niekorzystny dla zdrowia... Dlaczego? Bo w dietetyce istnieją tajemne zasady dotyczące
łączenia produktów.
• ogórek + pomidor = utrata witaminy C
Ogórek jest warzywem, którym możemy bezkarnie sie objadać. Zawiera minimalne
ilości witamin i minerałów oraz tzw. ujemne kalorie. Oznacza to, że dostarcza
nam ich mniej, niż potrzebujemy na jego strawienie. Ale w przypadku jego
połączenia z innymi warzywami sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Wszystko za
sprawą askorbinazy - enzymu utleniającego witaminę C, której ogórek posiada aż
nadto. Łyżeczka soku z ogórków potrafi zniszczyć witaminę C zawartą w trzech
litrach soku z pomidorów. Zatem radzimy: spożywaj ogórka, ale bez towarzystwa
innych warzyw.
• herbata + ciasto = strata witaminy B1
Kto lubi wypić do ciasta filiżankę mocnej, aromatycznej herbaty… musi o tym
zapomnieć! Garbniki – substancje nadające herbacie gorzkawy smak - działają na
błonę śluzową przewodu pokarmowego ograniczając wchłanianie wielu substancji –
w tym witaminy B1, której zasobnym źródłem jest drożdżowe ciasto. Aby
dostarczyć jej organizmowi, zamiast mocnej herbaty, napij się ciepłego
mleka.
• ryba + olej słonecznikowy = szybsze starzenie
Ryby morskie, dzięki wysokiej zawartości kwasów omega-3, stoją na straży
młodości. Jednak ich połączenie z olejem słonecznikowym niszczy tę cudowną
właściwość! Zawarte w oleju kwasy omega-6, jeśli występują w organizmie w
większej ilości, tłumią ich korzystne działanie. Pamiętajmy zatem, aby zachować
prawidłowy stosunek jednych do drugich i zamiast smażyć ryby na oleju
słonecznikowym – ugotujmy je na parze.
• czerwone mięso + wino = ryzyko anemii
Wielu z nas do obiadu lubi napić się czerwonego, wytrawnego wina. Jednak jego
połączenie z czerwonym mięsem ogranicza wchłanianie cennego pierwiastka w nim
zawartego - żelaza.
• ziemniaki + masło = zagrożenie dla figury
Choć oba produkty same w sobie nie są tuczące, ich połączenie staje się
prawdziwą bombą kaloryczną. Dlaczego tak się dzieje? Po zjedzeniu ziemniaków
podnosi się poziom glukozy we krwi, przez co trzustka zaczyna produkować duże
ilości insuliny. Hormon ten jednocześnie pobudza także komórki tłuszczowe do
magazynowania energii, którą bez trudu znajdzie w masełku, które przed chwilą
zjedliśmy. W ten sposób, z niewinnego dodatku do potrawy, tworzą się nowe
komórki tłuszczowe.